Blog
Z prawej strony
Piotr Jakucki
Piotr Jakucki dziennikarz, publicysta
0 obserwujących 77 notek 100213 odsłon
Piotr Jakucki, 20 czerwca 2013 r.

Wasze matki, wasi ojcowie

Mimo protestów ambasadorów RP w Waszyngtonie i w Berlinie oraz sprzeciwu środowisk kombatanckich władze TVP postanowiły jednak pokazać 17, 18 i 19 czerwca niemiecki serial „Nasze matki, nasi ojcowie”, w którym partyzanci z Armii Krajowej m.in. wydają Niemcom przewożonych do obozu Żydów.
 
Niby nic nowego, tyle już w końcu było o „polskich obozach koncentracyjnych”, czy „antysemityzmie” Polaków w filmach takich jak choćby „Pokłosie”, czy książkach Grossa. Jednak tym razem to już zacząłem się zastanawiać: protestować, czy nie protestować, albo inaczej – jak to robić, by odnieść jakiś skutek.
 
Na władze telewizji publicznej, która ma podobno „misję” nie działa złożenie przez kombatantów z Pomorza – ze Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej oraz Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych – zawiadomienia do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta o możliwości popełnienia przestępstwa przez Telewizję Polską polegającego na publicznym „pomówieniu/zniesławieniu/oskarżeniu setek tysięcy zmarłych i żyjących członków AK oraz w konsekwencji milionów Polaków”.
 
Na TVP nie robi wrażenia również opinia ambasadora RP w Stanach Ryszarda Schnepfa, który powiedział, że „jako ambasador Polski, jako historyk, ale także jako syn osób, które ratowały Żydów z warszawskiego getta, stanowczo protestuje przeciwko takiej wizji historii”.
 
Gdy jednak posłuchałem opinii Jacka Protasiewicza, przedstawiciela partii rządzącej, że film wcale nie jest o AK i nie jest antypolski oraz oceny prezydenckiego doradcy ds. historii i dziedzictwa narodowego, Tomasza Nałęcza, że „pokazanie filmu umożliwia sobie wyrobienie własnego zdania”, to przestałem się dziwić. W końcu Protasiewicz i Nałęcz wyrażają odpowiednio stanowisko Platformy Obywatelskiej i rządu z premierem Donaldem Tuskiem oraz prezydenta Bronisława Komorowskiego, a to znaczy, że jest przyzwolenie polskich władz na szkalowanie Armii Krajowej. Jeśli i prezydent i partia rządząca dają glejt na spotwarzanie Polaków i wybielanie Niemców, to tylko sąsiadom zza Odry pogratulować, bo polityka historyczna Niemiec odnosi takie sukcesy o jakich się Niemcom nie śniło.
 
W latach 50. Adolf Benzinger, o czym pisałem w jednym ze swoich tekstów, wymyślił nazwę „polskie obozy koncentracyjne” rozmywającą winę Niemców za zagładę milionów ludzi w czasie II wojny światowej. Ostatnio w ramach przebudowy niemieckiej świadomości w telewizji ZDF w porze największej oglądalności wyemitowano wspomniany serial „Nasze matki, nasi ojcowie”, z którego ma wynikać, że za Holokaust wcale nie byli odpowiedzialni Niemcy. Tytułowe „matki” i „ojcowie” to pięcioro młodych Niemców z Berlina, którzy w wojnę zostali uwikłani, przez nią – jak np. Charlotte, która wydaje w ręce SS żydowską pielęgniarkę – zdeprawowani, i tak naprawdę stali się jej ofiarami. Polacy pokazani w filmie są od Niemców gorsi. AK-owcy mogą uwolnić ludzi wiezionych do obozu zagłady, ale gdy tylko widzą, że w transporcie śmierci znajdują się Żydzi, to jako antysemici już tego nie robią.
 
A publika za Odrą to łyka. Magazyn „Stern” opublikował w ubiegłym roku wyniki sondażu, z których wynika, że aż 65 procent Niemców nie uważa, by ich kraj ponosił jakąś szczególną odpowiedzialność za zbrodnie II wojny światowej. Nieźle, że ponad połowa już wierzy w „nazistów”, ale czy nie może być jeszcze lepiej? Toteż emisji filmu „Nasze matki, nasi ojcowie” towarzyszyła z rozmachem prowadzona w niemieckich mediach kampania promocyjna, z dominującym przekazem, że ten serial to jeden z najważniejszych dokumentów historycznych na temat wojny, autentyczny obraz tamtego czasu, który trzeba poznać, a jedna z gazet napisała, że ten film to „pomnik postawiony matkom i ojcom”. Rzeczywiście, z tym pomnikiem coś jest na rzeczy, w końcu za zagładę odpowiedzialni są ci tajemniczy, bezosobowi „naziści”. Wspólnie z Polakami.
 
Niemcy prowadzą konsekwentnie swoją politykę fałszowania historii, w końcu jak pisał Orwell w swoim ponadczasowym „Roku 1984”: „Kto kontroluje przeszłość kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość”. Jaką politykę prowadzi się u nas skoro prezydencki minister Tomasz Nałęcz mówi , że film „Nasze matki, nasi ojcowie” można pokazać w polskiej telewizji, żeby widzowie sobie wyrobili pogląd. Czy niemiecka telewizja publiczna ZDF pokazałaby w ogóle film szkalujący w najmniejszym stopniu Niemców, żeby niemieccy widzowie „wyrobili sobie opinię”, i czy taki film mógłby w dodatku publicznie rekomendować doradca kanclerz Angeli Merkel, czy minister w jej rządzie? No właśnie… I w takich chwilach zastanawiam się nad ich matkami i ich ojcami, czy na pewno przegrali.
 
 
tekst ukazał się na portalu stefczyk.info
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Uwaga! Zmieniliśmy sposób komentowania, ale nadal możesz przeczytać stare komentarze do tego wpisu.

Zobacz komentarze

Tematy w dziale